11 mar 2016

Ale, że to już marzec??



,... Brakuje mi tu pisania.
Tak! Bardzo. 
To chyba jakaś forma głębokiej auto-psychoterapii..(?!)
Od zawsze pisałam pamiętniki – dziś chętnie wracam do tych, w których opisywałam początki znajomości ze Szrekiem, o tak! Jak TO smakuje! Mmmm!
Czy to już pierwsze oznaki starości? ;-)
Fejsdzbuk mnie jakoś nie teges… (nie bierze)… no nie. Wolę chyba pewną anonimowość. Może to tchórzostwo, a może jednak chęć zachowania tajemnicy, intymności czy ja wiem czego jeszcze? Mam coraz więcej do ukrycia, niestety!  … i już.

Jeszcze, ciągle, nie mam fazy i odwagi zmierzyć się z tematem mojej matki.
Oprócz problemu alkoholowego (baardzo delikatnie pisząc), z wyciętym jelitem (z rakiem), a następnie z nadciśnieniem i wykrytą (przez mła!) cukrzycą i w końcu – tadaam! – Alzheimerem średnio zaawansowanym! Demencja. Może nawet demencja alkoholowa?
Na razie nie będę opisywać różnych sytuacjones, bo po co?
Zdążę.
Dzieje się i mnie to sporo kosztuje! Zdrowie moje mnie kosztuje.
W końcu wszystko przede mną. Wiem to. Niestety.
Zostanę – na razie – przy radosnych chwileczkach, chwiluniach mojego życia.
A są takowe.
Jesss!
I całe moje pieprzone szczęście. Bo gdyby nie one, to FUCK!  
Dziś kilka takowych sytuacjones,

Szymon bawi się ze starszym o 5 lat kolegą. Ganiają, biegają i hałasują.  Słyszę jak kolega mówi do Szymka:
- Biegnę się przegrupować
- Ja też... – krzyczy Szymon i dodaje – ...a co to znaczy?

Szykujemy się do przedszkola. Ogrzyk zaczyna mieć focha i marudzi. Wkurza mnie – chociaż udaję, że nie. W końcu podnoszę głos, choć nie chcę-jak zwykle.
- Nie krzycz na mnie, ty krzykaczu! – słyszę
- Co powiedziałeś?
- Nie krzycz na mnie – powtarza, a widząc moją minę dodaje (ze słodkimi szrekowymi dołeczkami w policzkach, które tak uwielbiam) –… Ty mój nerwusie!

9 sty 2016

Nowy 2016 Rok? ...
noo taaak....nowy jakby hmm...
i nic z tego dobrego - no N I C ! ! !
ale nie dzisiaj - o wszystkim za chwilkę...
Jestem ;-)
melduję się i napiszę wkrótce
:-))
buziakuję

26 lip 2015

Z cyklu: „Rozmowy z 5-latkiem”



Wracamy z przedszkola:

- Dobry był obiadek? – pytam – zjadłeś fileta z indyka? – (zupełnie niepotrzebna dokładność!)
- Filet z indyka? - aż przystanął - to był kotlet! Kotlety nie są ze zwierzątek! - stwierdza kategorycznie
- A z czego? - drążę zupełnie niepotrzebnie
- Kotlety są ze sklepu! Zwierzątek się nie je, są potrzebne. Pieski i kotki są potrzebne. I milutkie. Krówka jest potrzebna, pyszne mleko nam daje. No i bolałoby krówkę gdyby się ją jadło...
Zmieniam temat, bo nie wiem co powiedzieć... Czyżby groził nam wegetarianizm?


Ubrałam się kiedyś w spódnicę
Ogrzyk pyta - Mamo, a Ty jesteś królewna?
(hłe hłe - zarechotała Orzyca - chciałabym, chciała...)


Pe.eS.

Wszystkiego najlepszego dla Anek i Krzyśków! Spełnienia marzeń, oceanu cierpliwości, zdrowia, zdrowia i jeszcze kasy ;-) ... czego i sobie i mojemu Ogrowi życzę ;-))

17 lip 2015

Jestem...

Jestem, żyję ...  i daję znak-sygnał, żeby mi bloga czasem nie skasowali.
Byłam w czarnej dupie, otarłam się chyba nawet o depresję. Ale moje chłopaki, mój charakter, znak zodiaku czy inne woo-doo nie pozwoliły mi "zanurkować"...
Choć łatwo nie było - zwłaszcza w pracy (tak, jak się spodziewałam).
Może kiedyś do tego wrócę, a może wcale nie warto?!

Chcę znowu pojawiać się, pisywać (bo tego mi brakuje) i czytać, co u innych ;-)

buziaki dla wszystkich!

31 sty 2014

Happy??


Moje miasto już jest Happy!
(z Youtube'a pobrane)





Choć czuję się bardzo depresyjnie (a może właśnie dlatego!) ciągle mam świra na punkcie tej piosenki!!!!
Za chwilę mi pewnie przejdzie bo to za dużo i za często (chodzi mi o piosenkę, nie o moją deprechę)...
Ale na razie jest fajnie, pobudza i cieszy! (piosenka!)
Niech nastrój i flow trwają! Chociaż wirtualnie...

12 sty 2014

Na dobry początek…

Optymistycznie!
Żeby/oby tak było przez cały ten rok!
Postanowienia jakieś starej Ogrzycy?
Tiaa…Trochę tego jest – bywać TUTAJ częściej, mniej tego i owego, a więcej zdrowego/innego
Pewnie znowu 80% pozostanie w wersji „koncertu życzeń”, ale jeśli choć 20% uda się zrealizować, będę bliżej IDEAŁU! Jessss… choć Ogry to istoty tak bardzo niedoskonałe!  ;-)

A teraz do rzeczy! Garść spisanych przeze mnie (szybko i na kolanie) ogrzykowych perełek!

Ogrzyk uwielbia muzykę, a zwłaszcza PSY („Gangnam style” obie wersje), oraz – ostatnio – My Słowianie. Szreku często puszcza Młodemu muzykę na youtube. I tańczą (znaczy się Ogrzyk wskakuje ojcu na „barana” i ojciec się rusza hi hi)
Któregoś wieczoru Ogrzyk domaga się „teledysku klaskanego” (albo „klaskanej muzyki”- wiadomo?), wskakuje Szrekowi na „barana” i woła: „Tańcymy! No, lusaj!” 
Po pewnym czasie Szreku chce już wyłączyć muzykę, bo nie ma sił, a Ogrzyk protestuje i awantura gotowa… :-/
Podsłuchana (z kuchni) rozmowa Szreka z Ogrzykiem po tym jak zatrzymał „teledysk klaskany” i domagał się przerwy:
Sz – No, przerwa… nie mam siły
O -  …a dzie mój teledys w teleliziozie?
Sz – Zatrzymany i na razie koniec
O – Zatrzymany będzie? I co będzie? Zatrzymany?
Sz – Nie, usunę go
O - … a gdzie będzie?
Sz - Usunę i zniknie … i nie będzie
O - …a gdzie to będzie?
Sz - Nigdzie nie będzie. Nie będzie go.
Ogrzyk po chwilce namysłu, lekko poirytowany:
 - Mówisz do mnie dorosłymi wyrazami i ja nie rozumiem. Wytłumacz mi!
Ja - ;-))

Ogrzyk ciągle nie mówi niektórych liter, zastępuje je albo nie wymawia wcale. Niektóre przestawia. Radzi sobie. Czasem daje to niesamowite efekty, a czasami jest zwyczajnie śmiesznie.

- nudzi mi siobie
- ziemciłem siobie (zmęczyłem się)
- cialy-maly, cialy-maly chciem żeby sobie kupa wyśłaa! (na kibelku – po balu przebierańców z motywem czarodziejów i czarodziejek)
- zwonu (znowu)
- mówie „ale” bo mie nie siuchacie co ja mówie! (wykład dla rodziców, po ich prośbie, żeby nie odpowiadał na wszystko co do niego mówią słowem: „aleee”)
- …. lozumieś mie, kobieto? – to do mnie, po dłuższej przemowie (w czasie której- przyznaję - straciłam wątek)
- publuje („próbuję”, wybrałam takie „u” bo lepiej tu wygląda)
- ublaj mnie (ubierz mnie)
- chce mać ( to oznacza tylko, że chce coś mieć hi hi)

Święta. W przedszkolu uczyli się wierszyków i kolęd na przedstawienie. Fajnie śpiewał! Chyba będzie muzykalny. Przedstawienie też fajnie wyszło (Szreku był, nagrywał i robił foty). Bałam się, że Ogrzyk znowu odwali numer (jak w żłobku) i nie będzie chciał uczestniczyć, a tu jaka niespodzianka! Nie wstydził się wcale, śpiewał i recytował ze wszystkimi!
A w czasie świąt poszedł nawet ze Szrekiem do kościoła (domagał się tego, o dziwo!) zobaczyć Jezusika, stajenkę i śpiewającego anioła (nie wiem skąd mu się ten anioł wziął?). No, to poszli. Po powrocie usłyszałam od podnieconego Ogrzyka opowieść jak było przy stajence u Jezuska, jak było w kościele i jak wszyscy (i anioł też) śpiewali: 
- Pała na wysokości, pała na wysokości, a potój na ziemi! (zawył Ogrzyk)
Dżizass, zmartwiałam, a potem udławiłam się ze śmiechu!

Jeden z wielu (ostatnio) ataków złości i histerii u małego Ogra. :-(  Nie ważne o co - o wszystko i o nic! Walczymy ze sobą (my stare Ogry, same ze sobą walczymy), żeby nie tracić cierpliwości i nie wychodzić z siebie… Różnie nam idzie – ale to osobny temat na długą, długą notę…
W końcu Młody ląduje u siebie w pokoju, żeby „odpocząć” i zastanowić się nad tym, co się stało, że tak się zezłościł i co było nieładne w jego zachowaniu. Po chwili przychodzę do niego do pokoju i pytam, czy już złość mu przeszła. Przytakuje.
- A powiesz mi co Cię zezłościło? – pytam, przytulając tego mojego pyskola
- Siam nie wiem…
Rozczula mnie i wzrusza ten jego „dorosły” ton…
- Spróbuj. Jestem tu i chcę usłyszeć wszystko co tylko chcesz mi powiedzieć. Zrozumiem! (pojechałam „po dorosłemu”)
Czuję jak mięknie, opiera się o mnie i mówi:  
- … bo mi nic w życiu nie wychodzi! Nigdy!
Boszsz! Szczena mi opada! Gdzie to usłyszał?! Nie w domu – to pewne! Nikt u nas nic takiego nie mówi! Chce mi się śmiać i ściska mnie za grdykę jednocześnie. Mówię:
- Szymuś, co ty mówisz?! Jak to Ci nie wychodzi?! Co Ty mówisz?
- Bo ja jestem duptasek! … jestem dupi!
Jednocześnie śmieję się i serce mi się ściska.
- Nie jesteś głuptasek! Absolutnie nie jesteś głupi! Skąd Ci to przyszło do głowy?!
- Jestem dupi, jestem! – czuję małe piąstki akcentujące każde słowo na moich ramionach
- Szymuś, jesteś bardzo mądrym chłopcem! Pamiętaj! Wiem, co mówię, kochanie! Nigdy tak o sobie nie myśl! Słyszysz?!
Milknę i mocno Ogrzyka przytulam, bo za chwilę nie powiem słowa, bo rośnie ta znajoma gula w gardle – nawet teraz, gdy to piszę! Waryjatka! Stara waryjatka!
Jeszcze chwila i uspokaja się. A mój zryty beret zaczyna pracę na najwyższych obrotach – skąd u takiego malucha takie teksty???
A potem jeszcze -to co będzie za chwilę?!

I z ogromnym opóźnieniem – chociaż już po ptokach (jak to mówio):
- Jestem przeciw! Przeciw obowiązkowi szkolnemu 6-latków! Przeciw nakazowi.
Po co naprawiać coś, co działało całkiem dobrze? Do niedawna to rodzice decydowali – Posyłać! Nie posyłać! Oni (RODZICE) i wychowawcy w przedszkolach wiedzieli najlepiej czy dziecko nadaje się emocjonalnie, psychicznie i fizycznie do szkoły (ze wszystkimi jej konsekwencjami). I większość z nas poszła jednak do szkoły w wieku 7-miu lat. Nie podoba mi się, że odbiera się nam prawo do decyzji, że odbiera nam się możliwość wyboru, że odbiera nam się rozum i rozsądek!
Bo głupi jesteśmy? Niezaradni/niewydolni wychowawczo? Nie podoba mi się, że nagle ktoś stwierdza, że od teraz będzie inaczej i już! I decyduje za nas… Bo tak robi cały świat, bo to oznacza nowoczesność, a posyłanie dzieci rok później oznacza dla nich opóźnienia, srenia i inne biadolenia.
Nie trafia to do mnie!
Bardziej przemawia do mnie wypychanie na rynek pracy młodych rok, cały rok, wcześniej! 

I to tyle na początek.
Oby dobry on był, ten Nowy Rok!!

23 gru 2013

Już (znowu) Święta?!




Dla wszystkich Kobiet, które (z uporem godnym ważniejszej sprawy) jeszcze tu zaglądają, 
gorące życzenia, buziaki i pozdrowienia!

FAJNIE, ŻE JESTEŚCIE  (ciągle!)

Ogrzyca z Rodziną