...bo w domu szpital...
Ogrzyk zapalenie gardła! Gorączka, marudy, zły nastrój...antybiotyk!
Kota - uszy! Walka już jakieś miesiące ze trzy! Antybiotyk, flora bakteryjna i teraz uodparniające tabletki.
Mama moja - hmmm, coraz to nowsze "niespodzianki" i "...to nie jaa!"
... a ja ciągle nie mam czasu na wizytę u swoich lekarzy ... kolejnych....A tu kolejka rośnie...niestety.
dolegliwości też.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marudzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marudzenie. Pokaż wszystkie posty
23 cze 2016
11 mar 2016
Ale, że to już marzec??
,... Brakuje mi tu pisania.
Tak! Bardzo.
Tak! Bardzo.
To chyba jakaś forma głębokiej
auto-psychoterapii..(?!)
Od zawsze pisałam pamiętniki – dziś chętnie wracam do tych, w których opisywałam początki znajomości ze Szrekiem, o tak! Jak TO smakuje! Mmmm!
Czy to już pierwsze oznaki starości? ;-)
Fejsdzbuk mnie jakoś nie teges… (nie bierze)… no nie. Wolę chyba pewną anonimowość. Może to tchórzostwo, a może jednak chęć zachowania tajemnicy, intymności czy ja wiem czego jeszcze? Mam coraz więcej do ukrycia, niestety! … i już.
Od zawsze pisałam pamiętniki – dziś chętnie wracam do tych, w których opisywałam początki znajomości ze Szrekiem, o tak! Jak TO smakuje! Mmmm!
Czy to już pierwsze oznaki starości? ;-)
Fejsdzbuk mnie jakoś nie teges… (nie bierze)… no nie. Wolę chyba pewną anonimowość. Może to tchórzostwo, a może jednak chęć zachowania tajemnicy, intymności czy ja wiem czego jeszcze? Mam coraz więcej do ukrycia, niestety! … i już.
Jeszcze, ciągle,
nie mam fazy i odwagi zmierzyć się z tematem mojej matki.
Oprócz problemu alkoholowego (baardzo delikatnie pisząc), z wyciętym jelitem (z rakiem), a następnie z nadciśnieniem i wykrytą (przez mła!) cukrzycą i w końcu – tadaam! – Alzheimerem średnio zaawansowanym! Demencja. Może nawet demencja alkoholowa?
Na razie nie będę opisywać różnych sytuacjones, bo po co?
Zdążę.
Dzieje się i mnie to sporo kosztuje! Zdrowie moje mnie kosztuje.
W końcu wszystko przede mną. Wiem to. Niestety.
Oprócz problemu alkoholowego (baardzo delikatnie pisząc), z wyciętym jelitem (z rakiem), a następnie z nadciśnieniem i wykrytą (przez mła!) cukrzycą i w końcu – tadaam! – Alzheimerem średnio zaawansowanym! Demencja. Może nawet demencja alkoholowa?
Na razie nie będę opisywać różnych sytuacjones, bo po co?
Zdążę.
Dzieje się i mnie to sporo kosztuje! Zdrowie moje mnie kosztuje.
W końcu wszystko przede mną. Wiem to. Niestety.
Zostanę – na razie – przy radosnych chwileczkach,
chwiluniach mojego życia.
A są takowe.
Jesss!
I całe moje pieprzone szczęście. Bo gdyby nie one, to FUCK!
A są takowe.
Jesss!
I całe moje pieprzone szczęście. Bo gdyby nie one, to FUCK!
Dziś kilka takowych sytuacjones,
Szymon bawi się ze starszym o 5 lat kolegą. Ganiają,
biegają i hałasują. Słyszę jak kolega
mówi do Szymka:
- Biegnę się przegrupować
- Ja też... – krzyczy Szymon i dodaje – ...a co to znaczy?
Szykujemy się do przedszkola. Ogrzyk zaczyna mieć focha i
marudzi. Wkurza mnie – chociaż udaję, że nie. W końcu podnoszę głos, choć nie
chcę-jak zwykle.
- Nie krzycz na mnie, ty krzykaczu! – słyszę
- Co powiedziałeś?
- Nie krzycz na mnie – powtarza, a widząc moją minę
dodaje (ze słodkimi szrekowymi dołeczkami w policzkach, które tak uwielbiam) –…
Ty mój nerwusie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)