Wrócił! Już jest! Cały i zdrowy!
Mam nadzieję, że na umyśle też! I to nie jest ponury żart, sarkazm ani ironia... Po kilku sytuacjach, które opisał z pobytu TAM - zastanawiam się, co jeszcze z Niego "wyskoczy" w którymś momencie...
Na razie jest i cieszymy się jego powrotem.
Wczoraj zatrzymaliśmy się w sklepie na szybkie zakupy. Brat jeszcze w moro, prosto z drogi, bo szkoda było czasu na przebieranie - tyle do pogadania, a tak krótki wieczór...i na drugi dzień do pracy! Przynajmniej my ze Szrekiem... :-(
A więc sklep, zakupy, trochę pyffka - tak kontrolnie, bo ta praca! A tu przed nami w kolejce do kasy jakiś młody facet odwraca się, "obcina" brata spojrzeniem i na widok zawartości naszych zakupów mówi:
- Widać, że wróciłeś do kraju. Piwko. Nadrabiasz zaległości? - jakoś tak to zabrzmiało, pewnie niedokładnie cytuję. Chodzi o to, że jakoś dziwnie się zrobiło, a ja nie za bardzo wiedziałam czy to dobrze, że nas zaczepia, czy nie bardzo. Różnie ludzie reagują na żołnierzy, zwłaszcza tych z misji, że pijaki i nieroby i że się dorabiają majątków na okupacji innych krajów. Strasznie mnie to kiedyś ruszyło, że można takie brednie wymyślać i uogólniać...Aż prosi się ktoś taki o hasło: "jak tak zazdrościsz i to taka łatwa kasa - to jedź!" W każdym razie zaczepka tego gościa była dziwna i ja na wszelki wypadek przyczaiłam się z niepewnym (czytaj: głupim) uśmiechem nr 7 pt.: "ale o sso się rosschozi?"
Brat rzucił coś w stylu: - No tak, nareszcie polskie piwko.
Gościu coś jeszcze mówił i to do nas, a raczej do mojego brata, a ja ciągle (nie wiem czy to jakieś zaćmienie umysłu czy zmęczenie, bo dużo stresów tego dnia było?) nie rozumiałam czy to dobrze, że on nas zaczepia czy źle?...
W końcu gościu życzył miłego wieczoru, a na odchodne powiedział coś w tym stylu:
- Bardzo szanuję ludzi takich jak Ty... Pełen szacun.
...I poszedł, a ja w zwolnionym tempie, zobaczyłam minę mojego brata ... zaciśnięte szczęki i coś takiego w oczach...BEZCENNE... :-))
Co poczułam ja? Dumę! Wzruszenie...Cichutką satysfakcję.
Chyba nie spodziewaliśmy się takiej reakcji. Myślę, że nie tylko ja się przyczaiłam co z tej zaczepki wyniknie...Na szczęście ten gościu ma inne zdanie o żołnierzach niż ci forumowi mądrale. Anonimowe i bezkarne cwaniaki, obrażające wszystkich i wszystko...
A chwilę później, w domu, przy pyffku, długo w noc słuchaliśmy opowieści (a raczej skromnej cząstki tego co chcę usłyszeć!) z kraju ogarniętego bezsensowną wojną (wiem, nie ma SENSOWNYCH WOJEN!), z kraju, w którym mój brat spędził ostatnie pół roku swojego życia...z daleka od nas!
P.S. Ania - "klepnięcie" przyjęłam i wkrótce "wrzucę" notkę. Jeszcze chwilka...pliz... ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brat. Pokaż wszystkie posty
30 paź 2008
2 wrz 2008
Wspaniały wynalazek - telefon komórkowy!
Lubię kiedy brat dzwoni - wiem wtedy, że tam u Niego, tysiące kilometrów stąd jest dobrze. Lepiej by było gdyby już był TU! Ale jeszcze te dwa miesiące wytrzymamy - On tam, a my tutaj! MUSIMY!!!
Nie lubię moich snów! O Nim - tam... Zawsze niosą niepokój i wewnętrzny strach! Szreku się wnerwia, że jakieś pierdy mi się śnią, ale wiem, że też się niepokoi. Tylko nie może tego okazać. Ech, te chłopy ;-)
Dobrze, że brat ma telefon - może dzwonić w każdej chwili. Przysługuje mu codziennie kilka minut na rozmowy telefoniczne - ok 10-ciu na stacjonarne i 4 na komórkę...ale jakoś zawsze nas rozłączają po dwóch i troszkę... :-(( Nic to! Ma swoją komórkę, za każdą minutę płaci słono, ale za to możemy być w kontakcie! W każdej chwili może zadzwonić. Chociaż i tak czuję czy mu tam bardzo źle, czy niebezpiecznie...no, czuję to... My chyba mieliśmy być bliźniakami - tylko coś nie wyszło! Mały ponad dwuletni obsuw hihi.
Mają tam teraz chłopaki upał - 50 stopni w cieniu! Jak wrócą, przeżyją szok termiczny - to pewne!
Fotki są stamtąd, oczywiście!
Trzymam kciuki, gryzę pazury, staram się nie oglądać wiadomości i nie słuchać wieści...CZEKAM! Czekamy!
Bądźcie tam bezpieczni i wracajcie szybko!!!

Nie lubię moich snów! O Nim - tam... Zawsze niosą niepokój i wewnętrzny strach! Szreku się wnerwia, że jakieś pierdy mi się śnią, ale wiem, że też się niepokoi. Tylko nie może tego okazać. Ech, te chłopy ;-)
Dobrze, że brat ma telefon - może dzwonić w każdej chwili. Przysługuje mu codziennie kilka minut na rozmowy telefoniczne - ok 10-ciu na stacjonarne i 4 na komórkę...ale jakoś zawsze nas rozłączają po dwóch i troszkę... :-(( Nic to! Ma swoją komórkę, za każdą minutę płaci słono, ale za to możemy być w kontakcie! W każdej chwili może zadzwonić. Chociaż i tak czuję czy mu tam bardzo źle, czy niebezpiecznie...no, czuję to... My chyba mieliśmy być bliźniakami - tylko coś nie wyszło! Mały ponad dwuletni obsuw hihi.
Mają tam teraz chłopaki upał - 50 stopni w cieniu! Jak wrócą, przeżyją szok termiczny - to pewne!
Fotki są stamtąd, oczywiście!
Trzymam kciuki, gryzę pazury, staram się nie oglądać wiadomości i nie słuchać wieści...CZEKAM! Czekamy!
Bądźcie tam bezpieczni i wracajcie szybko!!!

Subskrybuj:
Posty (Atom)